|
Quod sit futurum cras, fuge quaerere, et quem fors dierum cumque dabit, lucro appone.
Unikaj pytañ, co bêdzie jutro, a ka¿dy dzieñ, jaki da ci los, za zysk uwa¿aj.
[Horacy Pie¶ni, I, 9, 13-15] |
Drodzy Czytelnicy!
Komputer oznacza³ pierwotnie maszynê licz±c±. Dzisiejsze komputery, choæ opieraj± siê na podobnej zasadzie co
ich pierwowzory, maj± znacznie wiêcej zastosowañ. Pierwsze, by³y wielkimi maszynami, zajmuj±cymi ca³e
pomieszczenia, odczytuj±cymi dane z kilometrów perforowanych ta¶m. Wspó³czesne nosimy w kieszeni. S³u¿±
komunikacji, rozrywce, wspomagaj± codzienne czynno¶ci; tak¿e edukacjê.
Ma³o kto wie, ¿e ju¿ w przysz³ym roku komputer osobisty bêdzie mia³ 30 lat. Oczywi¶cie, jego prehistoria siêga
wcze¶niej: maszyna Gottfrieda Leibniza, zastosowanie kart perforowanych przez francuskiego tkacza Roberta Falcona,
pomys³y Tofflera, ENIAC... Jednak dopiero zastosowanie w 1974 r. procesora Intel 8080, który pracowa³ bezpo¶rednio z
liczbami 8-bitowymi, tzn. takimi, które mo¿na zapisaæ za pomoc± o¶miu cyfr (liczby ca³kowite z przedzia³u 1-255 w
systemie dziesiêtnym) i w ci±gu sekundy wykonywa³ dwa miliony operacji, uznaje siê za powstanie komputera ogólnego
przeznaczenia - osobistego. Prawie trzydzie¶ci lat pó¼niej, podstarza³y "pecet" ze szkolnej pracowni ma chipa
o powierzchni 4 mm2, na którym mie¶ci siê ok. miliona elementów, który pracuje z liczbami 32-bitowymi
(liczby ca³kowite z przedzia³u od 0 do - uf, wpierw zetrzyjmy pot z czo³a - 2949672295) w czasie mniejszym ni¿
kilkumilionowe czê¶ci sekundy. A jutro...?
Powy¿sze dane uzmys³awiaj±, jaki nastêpuje postêp w komputerowej technologii. Nie pamiêtaj± o tym zwykle ci,
którzy wyposa¿yli szko³y w pracownie komputerowe. Wobec tempa rozwoju, bez dalszych inwestycji w sprzêt i
oprogramowanie, piêkne szkolne pracownie po dwóch-trzech latach staj± siê skansenami techniki.
Technologia informacyjna opanowa³a wiêkszo¶æ dziedzin ¿ycia. Nie ma od niej ucieczki! Alternatyw± jest tylko
powtórka epoki kamienia ciosanego. Zdawaæ sobie sprawê z tego musz± wszyscy nauczyciele, a zw³aszcza... przedmiotów
humanistycznych. To nie pomy³ka. Na ¶wiecie rozwija siê "taki" trend w edukacji, ¿e podstaw± wszelkich
specjalno¶ci s± nauki humanistyczne. Zarz±dzanie, marketing, ekonomia "zblad³y". Cz³owiek wyposa¿ony
odpowiednio w wiedzê humanistyczn± potrafi ³atwiej siê przekwalifikowaæ, poznawaæ nowe specjalno¶ci, zachowuje
zdrow± relacjê wobec wszechpotê¿nej techniki. Na renomowanych ¶wiatowych uczelniach, przyszli biznesmeni,
informatycy, in¿ynierowie, mened¿erowie zaczynaj± np. od poznania historii idei - filozofii.
Poloni¶ci, historycy, nauczyciele przedmiotów artystycznych, dla których przecie¿ komputer nie jest naturalnym
"warsztatem pracy", mog± biegle wykorzystaæ ów nowoczesny ¶rodek nauczania w swoich dziedzinach. W³a¶nie
to ¶rodek, pomoc... tylko, a nie bóstwo. Na pocz±tku by³o S³owo, potem pojawi³ siê druk, teraz jest Internet. Ale
zawsze nad tymi ¶rodkami winien byæ cz³owiek.
"Nad", aby nadal aktualne by³y s³owa piosenki z czasów powstania komputera osobistego (zespó³
Klan, p³yta Mrowisko):
Automaty, automaty licz±, licz±,
licz± ca³y czas,
licz±, licz±... na cz³owieka...
A, nie odwrotnie.
Marcin Paszkowski
Tomasz Szymañski
|
|