|
Ludu, potê¿n± masz
W³adzê i budzisz lêk
W cz³owieku ka¿dym
Jak tyran.
Lecz ³atwowierny¶ jest,
Lizusów kochasz,
I dajesz siê wodziæ za nos,
Krzykaczy s³uchasz z rozdziawion± gêb±
A rozum
Zbyt czêsto wychodzi z domuArystofanes, Rycerze, 1111-1120
(przek³ad Janina £awiñska-Tyszkowska) |
Drodzy Czytelnicy!
Co pisaæ we wstêpie, kiedy na ¶wiecie wojna? Pewnie, mo¿emy po¶miaæ siê z naszego poprzedniego, wiosennego wstêpu.
Bociany, owszem przylecia³y, ale w zielone graæ jeszcze trudno, bo Marzannê niedok³adnie sp³awiono do morza. Lecz,
jak¿e to b³ahe wobec grzmotu armat, nieszczê¶æ zwyk³ych ludzi, eksplozji na bagdadzkim niebie, magazynów broni w
irackich szko³ach.
¯adna wojna nie jest dobrym rozwi±zaniem. Wojna jak rewolucja - nie buduje, a burzy. Jednak¿e zaniedbanie miewa
jeszcze gorsze skutki ni¿ wojna. Pacyfi¶ci w ró¿nych krajach g³o¶no protestuj± przeciwko "brudnej wojnie
Busha", ale gdzie¿ byli, kiedy Saddam testowa³ broñ chemiczn± na kurdyjskich wioskach? A ONZ? Przykro to pisaæ,
lecz do¶wiadczenie uczy, ¿e rozbrajanie narodów pokojowych prowadzi zwykle do opanowania ich przez inne, wojownicze,
a te z kolei zaczynaj± toczyæ wojny z podobnymi do siebie drapie¿nikami. Czemu¿ pod bokiem urzêdników ONZ wyrastaj±
dyktatury, komunistyczny re¿im w Korei straszy ¶wiat nuklearn± technologi±...? Sesje, dyskusje, rezolucje, a lata
mijaj±, tyranom rosn± armie i konta w bankach, ubywa mordowanych przeciwników. I nawet militarna retoryka: walka o
pokój! - nie m±ci zdania prostych ludzi, ¿e niektóre organizacje zapomnia³y o swoich celach i zajmuj± siê w
rzeczywisto¶ci niczym innym, jak interesem w³asnej "klasy" (czy¿ urzêdnicy nie mno¿± siê jak króliki?).
Naczeln± warto¶ci± ¿ycia publicznego jest troska ca³ej wspólnoty politycznej o zachowanie £adu -
prymarnej cechy wszelkiego rzeczywistego bytu. £ad w sensie politycznym stanowi tylko nastêpstwo i wynik ³adu
duchowego w stworzeniu i ³adu moralnego w duszach ludzi, osobliwie piastunów w³adzy. Gdzie dusze s± w nie³adzie,
tam s³usznie przypisujemy jedynie pozór rzeczywistego bytu.
Mo¿liwo¶æ ukonstytuowania siê ³adu zawisa zawsze od zharmonizowania dwu dope³niaj±cych siê i jednakowo
nieodzownych pierwiastków: autorytetu, czyli ugruntowanej metafizycznie powagi moralnej w³adzy oraz wolno¶ci osób,
stanów, prowincji tworz±cych "politejê". I wcale nie ma sprzeczno¶ci pomiêdzy autorytetem i wolno¶ci±.
Prawdziwa wolno¶æ nie istnieje poza moraln± (i religijn±) cnot±, gdzie za¶ wzgardzony zostaje autorytet, tam
zamiast mniemanej wolno¶ci pojawia siê naga przemoc lub manipulacja.
O, rety! Ale¿ nam powa¿ny i filozoficzny wstêp wyla³ siê spod pióra. Có¿ pocz±æ, kiedy redakcyjne muzy
wystraszone odg³osem strza³ów i detonacji pochowa³y siê doskonale. Jednak¿e, czasem trzeba znale¼æ czas do
refleksji nad tym rozpêdzonym ¶wiatem. Czy jego los nie spoczywa równie¿ w naszych rêkach? Mo¿e w³a¶nie MY
powinni¶my ulec przemianie? Niech nadchodz±ce ¦wiêta sprzyjaj± takim odmianom. Niech Dobro triumfuje nad z³em w
naszych sercach. S³onecznej i radosnej Wielkanocy.
Marcin Paszkowski
Tomasz Szymañski
|
|