|
Choæ ³amie w kolanach na niepogodê
Przecie jestem jasny zwierzêcy i zdrów.
Brzytw± podcinam leciuchn± pogodê,
Z bambusów turkusów i snów.[Anatol Stern "S³oñce w brzuchu" z tomu
"Futuryzje" 1919] |
Drodzy Czytelnicy!
Wiek XX, obfituj±cy w wydarzenia tragiczne i o epokowym znaczeniu we wszystkich dziedzinach ¿ycia i my¶li
ludzkiej, dokona³ równie¿ prze³omu w sposobie... widzenia. Paralelizm zachodz±cy pomiêdzy stanem wiedzy naukowej a
chocia¿by sposobem obrazowania w sztukach piêknych znalaz³ wyraz w przeobra¿eniach. Jak w XIX wieku odkrycia w
zakresie optyki zbieg³y siê z do¶wiadczeniami impresjonistów, tak w pierwszych latach wieku XX szerokie
zainteresowanie czwartym wymiarem (ach, ten Einstein) doprowadzi³o do powstania w matematyce i fizyce czterowymiarowej
czasoprzestrzeni, a równocze¶nie wywar³o wp³yw na poszukiwania kubistów i futurystów. Pó¼niej o tych dwóch
kierunkach mówiono, ¿e rozpoczê³y historiê sztuki awangardowej.
Czy w dziedzinie edukacji te¿ mamy awangardê? Mo¿emy przecie¿ przyj±æ, ¿e wszystkie osi±gniêcia, a w niektórych
wypadkach tak¿e same d±¿enia do... radykalizmu formalnego wynikaj±cego czy to ze ¶wiatopogl±du, czy z m³odo¶ci
(jednak¿e nie o wiek nam chodzi, lecz o ducha, o umys³) a przede wszystkim z odwagi prowadzenia sta³ej walki o nowe
warto¶ci, niezale¿nie od koniunktury o¶wiatowej, piêtrz±cych siê trudno¶ci i czêstokroæ braku zrozumienia -
nazwaæ mo¿emy awangard±.
Bycie w awangardzie cechuj± zawsze nowe poszukiwania, odwa¿ne eksperymenty, d±¿enie do przekroczenia utartych
form. Pewnie, ¿e nie wszystkie jej osi±gniêcia bywaj± na miarê edukacyjnych arcydzie³, czê¶æ z nich pozostaje w
sferze prób interesuj±cych potem jedynie badaczy. Nieodzownym jednak¿e atrybutem jest dokonywanie wy³omu w starym,
przyjêtym sposobie my¶lenia. ¯ycie awangardowego nauczyciela w dwójnasób do ³atwych nie nale¿y. Po pierwsze
"oby¶ cudze dzieci uczy³" stanowi ogólnie znan± barykadê, a tu jeszcze etykietki burzyciela, wy³amuj±cego
siê z szeregów, wzlatuj±cego Ikara... Ale mimo ostrzy krytyki z równych szeregów rodzi siê alternatywa, której ju¿
nie mo¿na omin±æ, bo ka¿da próba zignorowania jej sprowadza nieuchronnie przeciwników na wsteczne pozycje.
Janusz Korczak tak¿e by³ oceniany przez wspó³czesnych za dziwaka, nawet ostro potêpiany, a dzi¶... jest ju¿
klasykiem wychowania. A Henryk Jordan z tymi "przera¿aj±cymi" pomys³ami wietrzenia sal lekcyjnych?
"Sztuka edukacyjnej awangardy" bywa na pewno trudna w percepcji, przestaje jednak byæ dziwaczna, kiedy pozna
siê jej dzieje, jej inspiracje i d±¿enia. Wówczas staje siê jasne, ¿e szokuj±ce nowatorstwo pedagogiczne by³o czêsto
kontynuacj± wcze¶niej rozpoczêtych procesów, odpowiedzi± lub przeciwstawieniem siê dawniejszym rozwi±zaniom. Tak
dzi¶ oceniamy Celestyna Freineta, Mariê Montessori, czêsto ju¿ nawet bezwiednie stosujemy na lekcjach pomys³y
zaczerpniête od Rudolfa Steinera.
Bycie nauczycielem awangardowym (nowatorem) nie zostaje zwykle nagradzane "na salonach", nie znajduje
uznania u rodziców i wymaga niezale¿no¶ci (a dok³adniej - odporno¶ci) duchowej. Ale kiedy po trzydziestu latach
spotkamy na ulicy tego wierc±cego siê Jasia z ostatniej ³awki pod oknem, który mówi: "Wiem, ¿e by³em
urwisem, ale dziêki pani pamiêtam do dzi¶ jak napisaæ g¿eg¿ó³ka...", tonogi miêkn±, ³za siê krêci,
a ówczesny nowator w jednej chwili staje siê legend±! I takiej chwili nie kupimy za ¿adne skarby tego ¶wiata.
Marcin Paszkowski
Tomasz Szymañski
|
|