Wszystko dla szko³y podstawa programowa Wszystko dla szko³y Biblioteka w szkole Biblioteka centrum informacji ¦wietlica w Szkole
Aby dostawaæ nowo¶ci podaj e-mail: 
Zapisz:Wypisz
 
Szukaj: 
Aktualny numer 02/12
Na skróty
Aktualny numer
Prenumerata i zakup numerów archiwalnych
Archiwum
O czasopi¶mie
Informacje dla autorów
Rekomendowane publikacje
Bank przydatnych
materia³ów
Stopka redakcyjna
KONTAKT
"Wszystko dla Szko³y"
00-950 Warszawa
skr. pocztowa 109
wds@sukurs.edu.pl
tel./fax 0-22 832 36 12
tel. 832 36 11
Od redakcji

Jest amant kanciasty, krawiecki manekin
I chudy nieboszczyk, i g³upi arlekin,
I jeden zdziwiony w k±ciku.

Julian Tuwim Teatr

Drodzy Czytelnicy!

"A teraz zbud¼cie siê, bo
Teraz zniknê³y wszystkie czary moje,
Teraz o w³asnych tylko si³ach stojê;
Si³y to s³abe
."

Na te s³owa zbudzili siê wêdrowcy i jakie¿ by³o ich zdumienie, gdy spostrzegli, ¿e znajduj± siê przy stole biesiadnym w towarzystwie maga Prospera, Mirandy i dwóch duchów. Ani ¶ladu teatru... By³¿eby to sen?... warto ¶nic tak codziennie!

Tak, to by³ sen - rzek³ Prospero [...] Tak, tego teatru nie znajdziecie nigdzie... poza krêgiem zakre¶lonym przez wasz± fantazjê. A jednak teatr ten istnieje naprawdê!"

Powy¿szymi zdaniami rozpocz±³ My¶li o odrodzeniu teatru w 1913 roku Leon Schiller. Przytaczamy te s³owa we wstêpie numeru repertuarowego, aby uzasadniæ nasz s±d, i¿ kszta³t ka¿dego teatru - szkolnego tak¿e - zale¿y w³a¶nie od fantazji. Bez niej nie zaistnieje ¿aden teatr, ¿aden spektakl. Bo co wiêcej trzeba, aby zaistnia³ teatr? Zdaniem, Schillera "wystarczy trochê desek, dykty, blachy, lakieru, kilka reflektorów i najzwyklejsze p³ótno na kostiumy. Staro¿ytny mimos ludowy, komedia dell’arte i wspania³y teatr linoskoczków paryskich skromniejszym rozporz±dza³ aparatem. A jutro..." (Teatr jutra. "Wiek XX" 1928 nr 1).

"A jutro" Schillera jest dzisiaj. I mo¿emy odpowiedzieæ mistrzowi, ¿e w swej istocie teatr mo¿e obej¶æ siê bez tych desek, dykty... Ale bez fantazji i odrobiny chêci? Nigdy!

Czemu wiêc nie staæ siê kim¶ innym? Bawmy siê w teatr, bawmy teatrem innych. Tadeusz Kudliñski, zapomniany ju¿ teatrolog, zastanawiaj±c siê nad ¼ród³em upodobañ ludzkich do przybierania na siebie cudzej postaci stwierdzi³, ¿e s± one cz³owiekowi przyrodzone, tkwi± w jego naturze i mo¿na je okre¶liæ jako pierwotny, odziedziczony instynkt (Kudliñski T.: Maska i oblicze teatru. Warszawa 1963).

Wszystko jedno, czy udaje kogo¶ innego zawodowy aktor profesjonalnego teatru, czy uczeñ na szkolnym parkiecie sali gimnastycznej; udawanie p³ynie z d±¿enia do wydawania siê lepszym, gro¼niejszym, wa¿niejszym ni¿ w istocie jest. D±¿enie to szczególnie silne u dzieci, które w zabawach "na niby", nie nak³aniane przez nikogo, same koniecznie chc± byæ kim¶ innym. Jest to droga do uzyskania znaczenia, do wyj¶cia z ograniczonych jeszcze mo¿liwo¶ci dzia³ania w ¶wiecie realnym - do ¶wiata fikcji (fantazji). To w³a¶nie przebywanie w tym ¶wiecie daje wszystkim wiele sposobno¶ci do budzenia podziwu i zainteresowania sob± innych - rówie¶ników i doros³ych. Kryje siê w tym marzenie i têsknota za cudown± odmian± samego siebie.

Zgodnie ze s³owami dzieciêcej piosenki "Bo fantazja, fantazja jest od tego, aby bawiæ siê na ca³ego" wiêkszo¶æ z "bawi±cych siê" w teatr ma wrodzon± têsknotê za ultima thule, ostatecznym krañcem "¿eglugi... Kurs bywa zawi³y, ale w miejscu trudno ustaæ. W tym znaczeniu nieustêpliwego d±¿enia do osi±gniêcia miary w sztuce (tej szkolnej i tej pisanej wielk± liter±), teatr niew±tpliwie bywa OGROMNY.

Marcin Paszkowski

Tomasz Szymañski