|
|
Nie liczta siê z innymi, ha³asujta
Urz±dzajta parady techno
Pijta, palta, æpajta
[...]
Mówta fa³szywe ¶wiadectwo
Po¿±dajta ¿ony i ka¿dej rzeczy
Wychowujta dzieci na swój obraz i podobieñstwo
Amen
Marek Czuku Róbta co chceta
|
Drodzy Czytelnicy!
Nie tak dawno strzela³ korek i z³ocisty p³yn
filuternie emanuj±cy b±belkami zainaugurowa³ rok 2003, a ju¿ stajemy ponownie w
¶wi±tecznym nastroju. Czas jest nieub³agany... Có¿ pozosta³o? Trzeba zrobiæ
rachunek sumienia z naszych tegorocznych dokonañ i wnet bêdziemy wiedzieæ, czy
zas³u¿yli¶my na odwiedziny ¶wiêtego Miko³aja. Tylko bez krêtactw, bo chocia¿
¶wiêty Miko³aj jest patronem wielce zapracowanym, to nigdy nie zapomni wejrzeæ
do naszych anielskich kartotek. A tam licho wstêpu nie ma, wiêc pomy³ek tak¿e
brak!
¦wiêty Miko³aju, chocia¿ nie napisa³e¶ ¿adnej
ksi±¿ki, ni poematu, wiersza, ani artyku³u - to i tak masz teraz w pieczy
literatów, aczkolwiek ci niekiedy wol± "szemrane" towarzystwo pewnych greckich
panienek o niezbadanej reputacji, zwanych muzami (ale to pewnie ci, co
twierdz±, ¿e mieszkasz z reniferami w Laponii). Opiekujesz siê wiê¼niami,
¿eglarzami, pannami bez posagu, strze¿esz przed wilkami... i jeszcze masz czas
byæ patronem wszystkich dzieci. A przecie¿ stary¶ ju¿, masz siw± brodê, jak
s³uchacz z uniwersytetu trzeciego wieku, lecz pamiêæ masz niezawodn±! Nie
zapominasz o naszych domach. Zjawiasz siê w ten najpiêkniejszy w roku wieczór,
gdy pachnie choinka, a ma³e, rozbrykane domowe "diabl±tka" chêtnie godz± siê z
tej okazji na mydlan± pianê w uszach i pucowanie szyi. Albo mozolnie
przeciskasz siê przed komin, wdrapujesz przez okno na dziesi±tym piêtrze,
ci±gniesz wór przez dziurkê od klucza...
Kochany jeste¶, ¶wiêty Miko³aju. Znasz nasze
grzeszki, podros³e ju¿, zestarza³e, zakurzone nieraz, nic nie zmienione od lat,
szkaradne, przebrzyd³e grzechactwa, wyjmujesz ju¿ rózeczkê z przylgniêtym do
niej smrodem siarki diablikiem, to jednak w koñcu - mo¿e dlatego, ¿e jednak ³za
pokory nam siê w oku krêci - machasz dobrotliwie rêk± i nieodmiennie z worka
wyjmujesz wspania³o¶ci.
I chocia¿ w dzisiejszych czasach nowoczesnego
pogañstwa podszywaj± siê pod Ciebie ¶wietnie wyszkoleni, idealnie wyposa¿eni,
elokwentni, z amerykañska zwani Santa Clausami agenci hurtowni i domów
towarowych, to ju¿ ich znamy... To fachowcy u¶miechu! Tylko, ze zamiast do
naszych dzieci, co¶ za bardzo oczy im siê ¶miej± do naszych...portfeli i kart
kredytowych. I co z tego, ¿e jeste¶ mniej srebrno-czerwony, mniej przystojny?
Ten kolejny krawat czy ente perfumy maj± w sobie jakby ciep³o matczynej rêki.
Tchnie z nich zawsze przecudowny i jedyny w sobie - zapach dzieciñstwa! Zreszt±
wystarczy jak nam tylko jedn± rzecz podarujesz na nastêpny rok: u¶miech.
Adresujemy tê pro¶bê staromodnie na kopercie (nie mailu). I nawet jak zapomnimy
wrzuciæ do skrzynki... wiemy, ¿e i tak dojdzie, a Ty siê zjawisz w terminie.
Radosnych, pogodnych ¦wi±t Bo¿ego Narodzenia,
udanego Sylwestra oraz du¿o szczê¶cia i pomy¶lno¶ci w Nowym Roku 2004 ¿ycz±
Marcin Paszkowski
Tomasz Szymañski
|
|