|
|
Nie jeste¶my tacy za
jakich siê uwa¿amy,
ale tacy jakimi nas
widz± przyjaciele.
[przys³owie]
|
Drodzy Czytelnicy!
Chc±c, czy nie chc±c, przez ca³e ¿ycie pozostajemy w
bardziej lub mniej trwa³ych kontaktach z innymi lud¼mi. Zwi±zki te przybieraj±
ró¿ne formy, poczynaj±c od kontaktu emocjonalnego niemowlaka z mam±, przez
znajomo¶æ szkoln±, s±siedzk±... Istniej± ró¿ne stopnie blisko¶ci w tych
zwi±zkach. Dla wiêkszo¶ci ludzi s± one oczekiwane i satysfakcjonuj±ce, niekiedy
jednak uwa¿ane bywaj± za k³opotliwe i ci±¿±ce.
W po³owie lat siedemdziesi±tych ubieg³ego wieku,
amerykañscy badacze G. Marwell i C. Hage zadali sobie trud uszeregowania
zwi±zków interpersonalnych. Okaza³o siê, ¿e najwa¿niejszym czynnikiem we
wszystkich uk³adach miêdzyludzkich jest intymno¶æ i blisko¶æ emocjonalna
partnerów.
We wspó³czesnych publikacjach psychologicznych i pedagogicznych, pojawia siê
pytanie, czy warto zajmowaæ siê... zagadnieniem kole¿eñstwa i przyja¼ni u
m³odzie¿y? Pytaj±cy tak twierdz±, ¿e nie wiadomo, czy m³odzie¿ XXI wieku jest
zdolna do prze¿ywania czego¶ takiego, co nazywamy prawdziw± przyja¼ni±.
Niektórzy autorzy twierdz± wrêcz, ¿e romantyczny romantyczny idea³ przyja¼ni z
akcentem na g³êbiê i intymno¶æ dawno siê ju¿ prze¿y³. Powy¿sza teza oparta jest
na twierdzeniu, i¿ dorastaj±cy m³ody cz³owiek czê¶ciej my¶li o tym, jak ³atwiej
siê urz±dziæ, zdobyæ samochód i inne dobra materialne, ni¿ znale¼æ serdecznego
i oddanego przyjaciela. Opinie te s± uzasadniane przyspieszeniem tempa ¿ycia,
czêstszymi zmianami miejsca zamieszkania, nauki, a potem pracy, zanikiem
idea³ów, indyferentyzmem moralnym.
Zastanówmy siê w tym miejscu, czy rzeczywi¶cie tak
siê dzieje? Czy z faktu, ¿e dzisiaj m³odzie¿ nie sk³ada wyznañ s³owami
nastoletniego Schillera: "O przyja¼ni podobna naszej mog³aby¶ trwaæ wiecznie!
Uwierz mi ca³± dusz±, ¿e ka¿dy z nas by³ podobieñstwem drugiego", lecz
klepniêciem "przybija" piatkê (d³oñ) i wyg³asza manifest: Yo! lub Sie ma! -
wynika brak przyja¼ni?
Czy warto zastanawiaæ siê nad przyja¼ni±? Czy nie mo¿na o przyja¼ni wydumaæ nic wiêcej
ni¿ Arystoteles w swej Etyce eudemejskiej? Nam siê wydaje, ¿e dzisiejsza
m³odzie¿ jest tak samo zdolna do prze¿ywania przyja¼ni jak czynili to jej
przodkowie.
Piszemy s³owa
niniejszego wstêpu w szczególny dzieñ. W³a¶nie rozlegaj± siê po kraju d¼wiêki
Wielkiej Orkiestry ¦wi±tecznej Pomocy. W refleksji zestawmy tak liczny udzia³
m³odzie¿y w szeregach wolontariuszy tego ruchu ze s³owami polskiego filozofa,
psychologa i dzia³acza spo³ecznego w jednej osobie - Edwarda Abramowskiego (¿y³
na prze³omie XIX i XX w.): "Naród, któremu zaszczepiono uczucie przyja¼ni,
gdzie zamiast sobkostwa i egoizmu panuje potrzeba wzajemnej pomocy,
bezinteresownego wspomagania siê na wszystkich polach ¿ycia - naród taki
znalaz³ ju¿ moc niezwyciê¿on±, rozwi±za³ zagadkê wolno¶ci i dobrobytu".
Marcin Paszkowski
Tomasz Szymañski
|
|