|
|
OJKOFOBIA (z gr. oíkos - dom, ¶rodowisko + phóbos - strach, wstrêt) -
zaburzenie osobowo¶ci przejawiaj±ce siê jako niechêæ,
odraza, a czêstokroæ i wrogo¶æ do w³asnej, rdzennej wspólnoty,
zw³aszcza rodzinnej, narodowej i cywilizacyjnej.
[Encyklopedia "Bia³ych Plam"]
|
Drodzy Czytelnicy!
Ciekawie jest
czasem otworzyæ encyklopediê na chybi³ trafi³.
Wymienione w
motcie pojêcie jest neologizmem autorstwa wspó³czesnego my¶liciela
konserwatywnego - Rogera Scrutona, ale opisuj±cym zjawisko rozpoznawane tak¿e
wcze¶niej i przez wielu obserwatorów, acz wystêpuj±ce w zasadzie wy³±cznie w
dekadenckiej fazie cywilizacji zachodniej. Patologiczna ojkofobia, czyli
"nienawi¶æ do swojego domu", jest chorob± rozpowszechnion± po¶ród niektórych
intelektualistów ju¿ od czasów o¶wiecenia, a jej g³ówn± przyczynê postrzega
Scruton w sekularyzacji spo³eczeñstwa, która pozbawi³a pisarza jego niegdy¶
quasi-kap³añskiej roli. Intelektualista popada w "gor±czkow± melancholiê" i
resentyment w stosunku do otaczaj±cego go ¶wiata; traci kontakt z rodzimym
dziedzictwem kulturalnym; nie poczuwa siê do solidarno¶ci z grup±, w której
(jedynie fizycznie) przebywa, a przede wszystkim z narodem, którego realno¶æ
istnienia czêsto neguje. ¦rodkiem do tego jest w³a¶nie wyobra¿enie sobie "Domu"
(rodziny, ojczyzny, kultury) jako czego¶ w istocie nie "bliskiego", lecz
"dalekiego" i "obcego", jako "dusznego wiêzienia" (w podwójnym sensie:
pospolicie przeno¶nym oraz "wiêzienia dla duszy"), z którego wydostanie siê
traktowane jest jako konieczny warunek pe³nego i swobodnego rozwoju osobowo¶ci,
nazywanego "samorealizacj±". Z powodu ci±gle postêpuj±cej egalitaryzacji i
uniformizacji kultury, czemu sprzyjaj± takie zjawiska, jak popkultura i
globalizacja, wspó³cze¶nie ojkofobia nie jest ju¿ spo³ecznie marginalnym
przejawem wyobcowania czê¶ci elit intelektualnych, lecz zjawiskiem szeroko
rozlewaj±cym siê w¶ród spo³eczeñstwa.
Do ojkofobii
prowadzi zobojêtnienie ludzi wobec "swoich", os³abienie wiêzi rodzinnych,
s±siedzkich i narodowych, które zupe³nie zasadnie daje siê porównaæ do stanów
patologicznych, nazywanych przez psychologiê "zespo³em roz³±ki" albo "chorob±
sieroc±", sama za¶ ojkofobia - do najwy¿szego stadium tego schorzenia,
nazywanego autyzmem. Stwierdzenie to koresponduje ze spostrze¿eniem Scrutona,
i¿ ojkofob w rzeczywisto¶ci nie tyle "walczy z ksenofobi±", co
"kultywuje rozwi±z³± ksenofiliê", czyli "wybieranie obcych kultur w
supermarkecie postmodernizmu i zabawê nimi, tak jak dziecko bawi siê
przerzucaniem kana³ów w odbiorniku telewizyjnym". Tyle, ¿e obce kultury
widziane s± tu zawsze przez sentymentaln± mgie³kê i mog± byæ wymazane z ekranu,
gdy tylko zaczn± wydawaæ siê nieprzyjemne. Postawmy jednak ksenofila w ¶rodku
jakiej¶ kulturowej mniejszo¶ci - na przyk³ad w Harlemie, czy w szyickiej wiosce
w Iranie - a naszego "wielokulturowego" intelektualistê ogarnie wnet nostalgia
za domem.
Ciekawie jest
te¿ zestawiaæ ró¿ne my¶li. Jak¿e przewrotnie mo¿e teraz zabrzmieæ zdanie Karola
Darwina z pracy O pochodzeniu cz³owieka, w którym stwierdzi³, ¿e:
"Plemiê, którego cz³onków cechuje w wysokim stopniu rozwiniêty duch
patriotyzmu, wierno¶ci, pos³uszeñstwa, odwagi i sympatii i sta³a gotowo¶æ do
wzajemnej pomocy i po¶wiêcenia dla wspólnego dobra, jest w stanie pokonaæ
wiêkszo¶æ innych plemion - i to jest w³a¶nie dobór naturalny".
Czy powy¿szy
tekst jawi siê jako efekt zmêczenia ogarniaj±cego umys³ pod koniec roku
szkolnego, czy ma te¿ tzw. drugie dno? - najlepiej przemy¶leæ, mocz±c nogi w
morzu, a bu¼kê wystawiaj±c na pieszczoty s³oñca. Mi³ych i d³uuuugich wakacji.
Marcin Paszkowski
Tomasz Szymañski
|
|