|
Drodzy Czytelnicy!
W ostatnich tygodniach mieli¶my do czynienia z
m³odymi lud¼mi, szykuj±cymi siê do polonistycznych, maturalnych prezentacji.
Niestety, negatywnie oceniamy ich umiejêtno¶ci praktyczne.
Chyba zgodzimy siê wszyscy, ¿e jednym z nielicznych
plusów reformy edukacji by³a drastyczna zmiana formu³y egzaminów - oprócz
zwyk³ych, szablonowych zadañ dominuj± teraz zadania, które wi±¿± zdobyt± wiedzê
z do¶wiadczeniami ¿ycia codziennego i zmuszaj± do wnikliwej analizy i (a
jak¿e:) logicznego rozwa¿enia zadania! Tymczasem szykuj±cy siê do prezentacji
m³odzi ludzie, opracowuj±cy tematy popularnych motywów w literaturze i sztukach
wyzwolonych, niezbyt dobrze potrafi± ³±czyæ te dziedziny (o absolutnym braku
umiejêtno¶ci samodzielnego wyszukiwania informacji, poruszania siê po
bibliotece naukowej, robienia przypisów i bibliografii za³±cznikowej - ju¿ nie
wspominamy, aby nie drêczyæ). Odkryciem "Ameryki w konserwach" jest dla nich,
¿e np. motyw dziecka albo ¶mierci mo¿na poprzeæ w wypowiedzi przyk³adami nie tylko
z literatury; ¿e istnieje tak¿e malarstwo, film, muzyka... Mo¿e to jedynie
nasze do¶wiadczenie, tylko my trafili¶my pechowo na s³abo kojarz±cych
przedstawicieli populacji?
Szukaj±c
odpowiedzi na nasze "przypadki" przeszukali¶my ró¿ne internetowe fora
dyskusyjne. I? S³awek na Forum Interklasy
napisa³ o swoich gimnazjalistach: ... Z roku na rok olewaj± szko³ê
coraz bardziej. Zw³aszcza takie przedmioty jak sztuka, z której to by³
sprawdzian. O tym, ¿e jest to przedmiot obowi±zkowy, wliczany do ¶redniej, przypominaj±
sobie przed klasyfikacjami. Wtedy przychodz± tabuny uczniów i rodziców, z
pytaniami, co zrobiæ, ¿eby z dopuszczaj±cego zrobi³ siê bardzo dobry. A MEN
nowymi rozporz±dzeniami zachêca uczniów do takiego trybu "pracy".
W
rozmowach nauczyciele z liceów skar¿± siê, ¿e co roku trafiaj± coraz s³absi
uczniowie "Poziom mierny, zachowanie karygodne. Tym ludziom maj±cym po 13 lat
wmówiono ¿e s± doro¶li...".
Przyczyn
pewnie istnieje wiele. Niektórzy wrêcz zastanawiaj± siê, czy... gimnazja maj±
sens? Rodzice pytaj±, czego uczniowie bêd± siê uczyæ przez dwa miesi±ce po
egzaminach gimnazjalnych, skoro program nale¿y zrealizowaæ w ca³o¶ci do
egzaminu?
Chcieliby¶my zachêciæ do dyskusji o kondycji
polskiej edukacji. Wedle naszych, redakcyjnych obserwacji, u przeciêtnego
ucznia widzimy zdziczenie. Nie ma autorytetów, licz± siê tylko pieni±dze, si³a
fizyczna i w³adza. Nastolatki maj± roszczeniowe postawy, ma³e ambicje. Brakuje
im umiejêtno¶ci twórczego podchodzenia do problemów (ich uczenie siê to wci±¿
schemat: bierne odtwarzanie). Kolejne roczniki odznaczaj± siê spadkiem
inteligencji emocjonalnej przy coraz wy¿szym poczuciu bezkarno¶ci...
Po drugiej stronie "barykady"
nauczyciele z nosem w bezsensownych stertach papierzysk z rosn±cym
zniechêceniem, pozbawieni narzêdzi (bezradni), które pomog³y by im egzekwowaæ
podstawowe obowi±zki szkolne uczniów, jak chocia¿by samo uczêszczanie na
zajêcia (a uczeñ i tak wie, ¿e otrzyma ¶wiadectwo ukoñczenia gimnazjum, nawet z
piêcioma punktami z koñcowego egzaminu zewnêtrznego).
Czy te wszystkie rzeczy to wina
reformy, czy zmian dokonuj±cych siê w naszej rzeczywisto¶ci? Jedno i drugie?
Mo¿e istniej± inne przyczyny? A mo¿e to my "b³±dzimy we mgle" i nie dostrzegamy
pozytywów?
Marcin Paszkowski
Tomasz Szymañski
|
|